X.

[*]Ważność tego środka polepszenia roli tak nawet już w Niemczech uznana, że w Saksonii np. rolnik zadłużony, coby na ogólną hipotekę swoją pożyczki już nie mógł dostać, — z łatwością dostanie jąna drenowanie.

[*]Ważność tego środka polepszenia roli tak nawet już w Niemczech uznana, że w Saksonii np. rolnik zadłużony, coby na ogólną hipotekę swoją pożyczki już nie mógł dostać, — z łatwością dostanie jąna drenowanie.

Wielka już w tym względzie różnica w sąsiedniem Królestwie Polakiem, zwłaszcza w zachodniejjego połaci. Postęp tam godny uwagi i naśladowania: ale też tamBank polskipodtrzymuje od dawna ziemian hojnym kredytem i na dogodne wypłaty rozdaje im narzędzia i machiny. A jakie olbrzymie tam fabryki machin, a ileż tam składów machin zagranicznych, gdy przeciwnie u nas ani jedna prawie utrzymać się nie może, chyba postronną, nie rolniczych potrzeb produkcyą. Wiemy bardzo dobrze, iż brak funduszów nie pozwala wielu ziemianom — choćby radzi — zaopatrzyć się w narządy uznanej potrzeby; owóż właśnie dla tego żądamy pożyczki na takie cele, żądamy opieki kraju — uchwały sejmu.

Dość wreszcie pojrzeć na Niemców i ich gospodarstwo. Wiadomo przecie powszechnie, że Niemcy są oszczędni, rachunkowi; że tam właściciele folwarków po największych części małych, są to ludzie nie goniący za błyszczeniem, nie paradiery, ale pospolicie skromni, pracowici — zysku i tylko zysku dobijający się, w ścisłem znaczeniu słowa spekulanci; a otóż właśnie u nich najwięcej znajdziemy nowych ulepszonych narzędzi rolniczych, najwięcej machin, — i w każdem niemal miasteczku, często nawet już po wsiach fabryki machin rolniczych.

Mieliśmy sposobność rozpatrzenia się tam na miejscu i wbrew upowszechnionemu u nas błędnemu mniemaniu, znaleźliśmy tam pomimo pozornego przeludnienia krajów niemieckich wielki — większy niż u nas niedostatek rąk do pracy rolniczej,bo tam już, jak we Francyi lud wiejski coraz tłumniej ciśnie się do miast bogatych, — i w olbrzymiejącym przemyśle fabrycznym lepszego szuka zarobku, niż mu go rola dać może!

Niemieckich rolników bieda zmusiła do używania machin zamiast rąk. Czyżbytylko namsiła pary nieprzydatną była, kiedy jej miliony ludzi błogosławią? W całej Galicyi dwie tylko mamy dotąd machinki parowe, wyłącznie posłudze rolnictwa oddane — jedną o sile 8 koni wOpólskuw Żółkiewskiem, drugą od kilka dopiero tygodni wWojniczukoło Tarnowa. Wielkiem zwane księstwo Darmstadzkie ledwie dziesiątą część przestrzeni Galicyi zajmujące — ma ich 60!

Dla ułatwienia rolnikom kredytu, mamy jedno na cały kraj towarzystwo kredytowe; — kiedy np. Saxonia piątą część przestrzeni Galicyi zajmująca, gdzie rolnictwo zwłaszcza obok bogatego przemysłu podrzędne dotąd ma stanowisko, jest takich towarzystw kredytowych sześć, a jedno wyłącznie dla wspomagania urządzeń rolniczo gospodarskich (Landes-Cultur-Rentenbank)!

W poczet najdzielniejszych środków uśmierzyć biedę kraju zdolnych liczymy zniesienie ograniczeń podzielności gruntów, — i z radością czytamy, że wniosek taki złożono sejmowi.

Ale bardzo ważna i zbawienna ta reforma, którą uchwalając Sejm nasz, utoruje drogę do naprawienia ciężkich błędów od XVII wieku gospodarstwo nasze gnębiących, — jeźli ma nie naszkodę kraju się obrócić, musi w zastósowaniu swojem znaleźć rolników podtrzymywanych szczerą opieką praw rolniczych i ułatwień kredytu. Głownem jej zadaniem obok wielu innych — zastąpić obszar — usilnością; leczbez opiekipraw i kredytu zamiast zbawić tych, którychby z kłopotu wywieść miała, — otworzy tylko wrota obcym spekulantom i zamiast wesprzeć, — wywłaszczy.

Nie łudźmy się nadzieją, że stosunki układać się będą do miary naszego widzenia, — ale raczej my widzenie nasze układajmy do zmiany stosunków. Bądźmy pewni, że prąd życia społecznego prze naprzód wytkniętym torem, i jeżeli z nim rączo podążać nie będziemy, — przemknie on po głowach naszych i — powali nas!

Jeźli nikt nie wątpi, że nam dziś pilno w rolnictwie rutynę zastąpićnauką, to czasby już przestać się łudzić, że słabe siły towarzystw rolniczych utrzymać zdołają szkoły Dublańską i Czernichowską. Nosi na ręku matka niemowlę, — ale próżno siliłaby się miłość macierzyńska na dźwiganie wyrostka! Dosyć — ba wiele zasługi towarzystw naszych, że wychowały te niemowlęta — i u suchotniczej piersi wykarmiły tak zdrowo! Dziś już mają prawo zdać na kraj dalsze tych szkół utrzymanie.

Ale utrzymania tego nie zapewni coroczne żebranie; — trzeba fundusz stały obymyśleć i wyznaczyć. A toć przecie pojedyncze miasta nasze ze skromnych funduszów swoich pofundowały szkołygimnazyalne i utrzymują dostatnio; — akraj całynie byłby w stanie utrzymać dwóch szkół rolniczych?

Czasby już zastanowić się nad tem, dlaczego to n nas — jak w żadnym innym kraju, prawdziwy proletaryat jeśli jest, — to w inteligencyi, — nie w bluzie, ale w szaraczku!

Czasby też obok szkół, co kształcą przeważniekonsumentów, urządzić także szkołyproducentów! Nie zapominajmy, że jak słusznie ostrzegaE. Stawiski: „o ubóstwo narodu rozbijają się wszystkie usiłowania na polu literatury, sztuki, umiejętności;”......że jeżeli rolnictwo zostanie opuszczonem, „to wyrosła ztąd nędza, opuszczenie i niemoc rozleją się na wszystkie siły całego organizmu, i wszysko zostanie zgubionem, tak jak najwznioślejsze natchnienia nieśmiertelnego ducha, kończą się dla ziemi rozbiciem jego materyalnej powłoki”.

Nie rychłobyśmy skończyli, gdyby wyliczać przyszło wszystkie pilne a ważne roboty, któremiby się źródła niedoli odwieść od kraju godziło — a na które trzeba funduszów! Aleśmy tylko ważniejsze chcieli rzucić myśli co do potrzeb rolnictwa i przemysłu; — o urządzeniu komunikacyj lądowych i wodnych pomówimy następnie rozważając potrzebę nastręczenia głodnym zarobku.

W wywodzie naszym o niedoli kraju staraliśmy się uzasadnić przekonanie, że jawiący się na Pokuciu głód jest tylko jednym z wielu objawów ciężkiej, zdawna zaniedbanej choroby gospodarstwa krajowego; że tedy lecząc zasadnie chorobę już przeto i symptom jej usuniemy.

Dlatego nie zdało się nam potrzebnem fundusze kraju wyczerpywać wprost na zakupno zboża, ale raczej tylko na pożyczki, zarobek i jałmużnę. Zboża bowiem dostarczy niewątpliwie handel party najskuteczniejszym bodźcem, bo nadzieją zysku, a w drodze swojej kierować się będzie niemylną w handlu igłą magnesową ku tym właśnie stronom, gdzie mu większy odbyt będzie zapewniony. Wydział krajowy uczyni przeto wszystko, co może, jeźli użyje moralnego wpływu i nacisku powagi swojej na trudniących się handlem zboża, — jakeśmyto powyżej radzili — dla zachęty i obudzenia ich dla dobra krają gorliwości.

Winszujemy Wydziałowi krajowemu, że mu roztropna uchwała sejmu wolne zostawiła ręce, że mu nie narzuconoobowiązkuzakupywania zboża! — Uchwała ta uchroniła go od niewysłowionych przykrości, — głodnych od cięższej drożyzny, a fundusz krajowy od niewątpliwych strat, któreby bezowocnie ponieść musiał.

Nie idzie wszakże zatem, iżby komitety Wydziału do zaopatrzenia głodnych w żywność potrzebną nie znalazły się zwłaszcza pod koniec przednowku, w nieuniknionej konieczności dostarczeniaw ostatniej potrzebiechleba nieszczęśliwym.

Przezorność owszem każe być na to przygotowanym. Ograniczając atoli obowiązek ten komitetów na wypadekostatniej, nieuchronnej potrzeby, radzimy im w takim nawet razie nie wdawać się w handel zboża, ale wprost zakupić chleb albo suchary i tęgotową żywnośćw razie danym mieć do rozporządzenia. Będzie to prawdziwa dobroczynność, — działanie godne wybrańców kraju; — a nadto przedsięwzięcie nie narażające funduszu krajowego na straty, w jakie popchnąćby musiało awanturowanie się w handlu zbożowym. — Dziś już możnaby wejść w układy o dostawę chleba z piekarniami pp. hr. Adama Potockiego w Tenczynku, Barucha w Podgórzu i Domsa we Lwowie na termina Maja i Czerwca. Dlatego też dobrzeby było, gdyby Wydział krajowy komisarzomswoim śledzić zalecił ruchy dowozu i fluktuacyę ceny, ażeby zawsze obrotu całego miał ewidencyę, i w razie nadzwyczajnego górowania ceny, czy to zbytnią chciwością handlarzy, czy pospolitą, a czasu głodu przesadną obawą spowodowanego, mógł zarządzić kupno chleba i dowozem onego w miejsca właściwe, wpłynąć na umiarkowanie ceny.

Dobroczynna ta przezorność Wydziału wtedy nawet będzie pożądaną i zbawienną, gdy głodni będą mieli zarobek. Przedając im bowiem chleb tani a zdrowy, właśnie dopiero taką pomocą sprawi, że ten zarobek stanie się dla biednych wystarczającym!

Gdy roku 1786 głód trapił te same, jak dziś — okolice na Pokuciu, wcale tam jeszcze dróg bitych nie było, a przeto niedostatek plonu i nie już trudność, ale zupełna niemożność dostawienia ziarna z żyznych dzielnic kraju podniosły cenę żyta do niesłychanej na owe czasy drogości, — bo z sześciu zł. pol. za korzec do 28miu, i nędza ludu była bez granic. Wtedy to nadesłano z Wiednia pieniądze na budowanie gościńców, a ze spichrzów okolicznych dóbr koronnych zboże rozdawać głodnym polecono; w skutku też tych zarządzeń cena żyta niebawem spadła na złp. 14. To pojmujemy; ale równie pojmie każdy, że cena żyta byłaby wówczas o wiele wyżej się wzniosła, gdyby rząd był polecił zakupywać zboże. Dziś też radzimy, żeby chleb Wydziału krajowego byłniejakoregulatoremceny zboża w potrzebie, nie zaś Wydział ten na targowicach zbożowych konkurentem i mimowolnym onej licytantem. Dobre drogi bite i żelazne ułatwiają dziś wielce to, co w roku 1786 niepodobnem było. — Jak ziarno na chleb, tak też i ziarno na siew znajdą włościanie, jeżeli pożyczka i zarobek dostarczą im na to funduszu.

Niepodzielamy bynajmniej zdania wyrażonego w obradach sejmowych, jakoby na siew koniecznieziarnorozdawać należało z obawy, że włościanin łatwiej pieniądze utraci. — Przeciwnie najmocniej jesteśmy przekonani, że hultaj czy niebaczny (a o takich wszakże tylko idzie) łatwiej niż pieniądze, właśnie zboże sobie da wyłudzić. Chytry przemysł po karczmach i kramach na mienie włościan dybiący, — ten przemysł, który tak trafnie w poezyach biblijnych malujeWitwicki:

„....Siedzi bezbożnik na zdradzieW ukrytem miejscu, jako lew w jamie,Przed nogą brata sidło swe kładzie,Chytrze mu czyni i kłamie — ”

ten przemysł zawsze mniej na grosz chłopa łakomy, aniżeli na jego ziarno, przychówek i wszelki dobytek — a to z tej prostej przyczyny, że na tem więcej, niż na gotówce zarobi. A wszakże w czasie głodu dla przemysłu takiego nie maszponętniejszego towaru, jak zboże co dzień, co godzina drożejące.

Głębokieto wżycie się w stosunki tego przemysłu, zdrowy to rozum chłopski przemawiał przez usta tych włościan-posłów, którzy domagali się uchwały sejmu, żeby zapomogi na żywność, równie jak na zasiew wiosennynie zbożem, ale pieniądzmi rozdano.

II.

O zarobku.

Oprócz pożyczki ograniczonej na mniej liczny zastęp podupadłych rolników, dających rękojmię oddania onej, najdzielniejszym środkiem wsparcia w czasie głodu jest nastręczenie zarobku biednym. Zważywszy jednak, że przy niedostatku powszechnym prywatni ludzie ograniczając ile możności wydatki swoje do miary nieodzownej potrzeby — już przeto uszczuplają wszelki zarobek w lepszej dobie dostatni; — obowiązek obmyślenia wystarczającego ubogim zarobku spada zupełnie na rząd krajowy.

Łącząc względy dla ubogich z pilnem baczeniem, ażeby środkiem zarobku były prace dla powszechnego dobra podjęte, —wolnona cele takie nie skąpić wydatków, bo fundusz na pożytek kraju wydany, nie wydatkiem jestale posiewem.

Niepodobna wyliczać wszelakich zajęć, jakieby głodnym w trudnéj chwili nastręczyć mogły zarobku; wszędzie je poda sama miejscowość i usposobienieludności. Jak wszakże i ta w wyborze środków roztropnie działać należy, przytoczymy dla przestrogi, że czasu ciężkiego na Szląsku głodu 1847 r. urzędnicy prascy uchwaliwszy bezwzględnie ścinanie i rąbanie drzewa w lasach jako środek zarobku dla mdłych, źle odzianych i do téj ciężkiéj pracy nienawykłych tkaczów, — wywołali słusznie okrzyk bolesnego współczucia u filantropów i uczonych całej Europy. Dziś też jeszcze statystyka nie może się dorachować, czy więcej biednych tkaczów wymarło tam z głodu, czy z wysilenia i zaziębienia przy rąbaniu drzewa!

Mądrej przezorności świetny stawia przykład miastoLyonwe Francyi czasu głodu 1837, i najlepszy to nam wzór, jak możnawielkąniedolę —małemiukoić środkami!

Skutkiem handlowego przesilenia w Ameryce, — w samymLyonie20.000 wyrobników straciło nagle zarobek. Urządzono komitet; — składki i dary możnych dobroczyńców przyniosły znaczny, ale w obec tak wielkiéj niedoli bardzo niedostateczny fundusz 126.600 franków. Ubytek zaś zarobku nieszczęśliwych wyrobników fabrycznych wynosił miesięczniedwa miliony; — a kryzys ta okropnatrwała ośm miesięcy!

Fundusz zebrany wprost jako jałmużna rozdany, byłby zaledwiena czternaście dniwystarczył zgłodniałym. Więc zarządzono różne budowy, bądź rzeczywiście pilno potrzebne, bądź takie, któreby zresztą za lat kilka dopiero podjęto.

Budowano tedy olbrzymią szopę na skład towarów, budowano redutę forteczną, — bito drogę użyteczną, sypano groblę, — urządzono smętarz a powoli zachęcono zamożniejszych fabrykantów do otworzenia napowrót warsztatów choć nadzieja zysków ledwie w dalekiéj się jawiła przyszłości. W rozkładzie robót bardzo roztropnie żonatymdawanozarobek przy pracach w samem mieście, — bezżennych zaś wyprawiono do odległych robót i tam, żeby ich nie oddawano na pastwę nie sumiennym szynkarzom, komitet pobudował baraki w różnych przestrzeniach, gdzie dostarczoną przez ajentów swoich żywność i napoje po stałych a umiarkowanych cenach przedawano robotnikom.

Tym sposobem żywiąc tysiące głodnych przez ośm miesięcy, — z uzbieranych składek zaledwie tylko 55.000 franków użyto w pomoc na wyżywienie najuboższych; — 25.000 dano na zasiłek bankom zastawniczym; resztę zaś 46.000 franków przechowano korzystnie i użyto na wsparcie, gdy 1840 roku nowe przesilenie handlowe wyrobników lyońskich znowu pogrążyło w nędzę.

Po wszystkie czasy wszędzie czasu głodu budowanie dróg i komunikacyj wodnych za najpożyteczniejszy sposób wsparcia ubogich uznawano; — ten toduch roztropnej dobroczynnościdał początek bitym drogom w naszem podgórzu wschodniego Bieszczadu; — on stworzył dzieła olbrzymie we Francyi; on kilku milionami szterlingów w roku 1847 uchronił od głodowej śmiercibiedną Irlandyę, zbogaciwszy ją podziwiania godnym systemem urządzeń wodnych i osuszeń niepożytej wartości; — tego to ducha świetnym pomnikiem stanęła droga żelazna szczytemSemeringu.Oby ten duch błogosławiony natchnął serca posłów naszych a w uchwałę sejmu wionął odwagę roztropnej hojności!Kraj nasz byłby ma wdzięcznem polem działania, bo u nas bardziej niż gdziekolwiek niedostatek komunikacyj lądowych i wodnych jest jedną z głównych zawad rozwoju dobrobytu kraju.

Główna droga wzdłuż kraju od granicy Szląska do Lwowa bieżąca, od czasu urządzenia równoległej z nią drogi żelaznej zeszła do bardzo podrzędnej dla handlu wartości i już na dobre miejscami trawą porasta; a droga żelazna jeżeli dotąd nie jest — jak powinna — prądem rucha ożywiającego krajowe gospodarstwo, to przeważnie dla tego, że budowy dróg nowych nie ujęto wszędzie w system, nowemu temu prądowi handlu odpowiedni, że tejżelaznej kości pacierzowéjnie wsparto zewsząddotycznemi żebramidróg bieżących w prostopadłym na linię kolei żelaznej kierunkn, z północnych i południowych kończyn kraju.

Na wschodzie kraju, gdy kolej ode Lwowa do Czerniowiec stanie, lepszy już będzie stósunek dróg do niej dotycznych, czyli dojazdów do stacyj kolei. Wielka w tem zasługa br. Gołuchowskiego, wielka — choć na razie jak to zwykle u nas bywa — nie powszechnie uznana.

Co może zdziałać silna wola jednego człowieka wiedziona myślą dla kraju życzliwą, dowodzi jego chwalebna o drogi krajowe troskliwość.

W przeciągu 82 lat (od 1773 do 1855) wybudował rząd we wschodniej połaci Galicyi, od Sanu po Czerniowce i Brody razem 233 mil drogi bitej; — a hr. Gołuchowski podczas namiestnictwa swego wybudował równie dobrze bitych dróg w tej samej części kraju w pięcia latach 1855 — 1859 mil 94! —

Takie urządzenie dobrej w kraju komunikacyi wielkiem jest dziś już dobrodziejstwem, i coraz lepiej wpływ onego na dobrobyt kraju poznawanym będzie.

Nakład na drogi te był według okolicy różny; a że dziś wiadomość o tem odświeżyć w pamięci nie będzie bez pożytku, podajemy z urzędowych sprawozdań, że w przecięciu mila drogi takiej kosztowała:

w Przemyskiem         25,000 fl. austr.„ Żółkiewskiem        22,000  „    „„ Brzeżańskiem        42,000  „    „„ Czortkowskiem       21,000  „    „„ Kołomyjskiem        22,000  „    „{ 30,000  „    „w Stanisławowskiem  { 16,000  „    „{  9,000  „    „

w ogólności tedy w przecięciu po 25,000 fl. austr.; razem tedy za budowę 94 mil wydano do 3 milionów!Z dumą spełnionego obywatelskiego obowiązku mogą też ziemianie i włościanie wskazywać na to wielkie dzieło ofiary swojej, bo ani rząd, ani fundusz krajowy nie wsparł ich w tym wydatku; jest to dzieło ich osobistej pracy i własnego grosza!

Pomimo takiego wysilenia, dosyć tam jeszcze na tem ważnem polu zostało pracy i zarobku dla głodnych Pokucian.

Udział hr. Gołuchowskiego w Komisyi głodowej jest nam też rękojmią, że ten wielkiej wagi dział pracy dobra powszechnego nie zostanie na wiosnę odłogiem.

Ważne już prace dokonano na podgórzu w Samborskiem, Stryjskiem, Stanisławowskiem i Kołomyjskiem; ale jeżeli drogi tameczne mają być istotnie pożytecznemi arteryami prądu handlowego z Węgrami, toby skorzystać należało sejmowi naszemu z rzadkiej w stosunkach naszych dogodności, że równocześnie obraduje teraz sejm węgierski, — i odnieść się drogą właściwą do niego, żeby uwzględniając równe dla obu krajów pożytki z ustalenia dobrych dróg handlowych, zarządził bez zwłoki wykończenie połączeń dróg z Turki przez Uszok do Unghwaru; ze Stryja przez Klimiec do Munkacza; i najważniejszej ze wszystkich z Kołomyi i Stanisławowa przez Delatyn i Jabłonicę do Szygetu.

Wszystkie te drogi wiodą w żyzny, błogosławiony krajnadcisański; najważniejszą zaś nazwaliśmydrogę z Jabłonicy do Szygetu już przeto, że niebawem od Tokaju budowaną będzie kolej żelazna przez Szyget do Czerniowiec i Zaleszczyk. Ta tedy droga ożywiłaby ruch handlowy w zakąciu naszego wiecznie biednego Podgórza, a wyprawienie jej od Rosolnej do Nadwornej, a od Prutu po Jabłonkę, dostarczyłoby na razie dostatniego zarobku rzeźkim, a tak ubogim na dołachHucułom!

Szczególny to zaścianek kraju naszego to gniazdo Hucułów, ludu bojowego bajecznej przeszłości, rozsiadłego w 114 wsiach i sześciu miasteczkach. Stolicę on sobie obrał — jak orzeł — na szczycieCzarnohory(6488 stóp wysokiej) we wsi Żabiu na siedmiu górach rozsiadłej, do fundacyi dobroczynnego zakłada St. hr. Skarbka należącej. Wieś to największa w Galicyi, bo 1200 budynków mieszkalnych liczy z ludnością 5000.

Debry Czarnej góry i całegoCzarnego lasuw Kołomyjskiem były pod koniec jeszcze zeszłego wieku postrachem dla podróżnych i mieszkańców całego tam podgórza — jako siedliskoOpryszków, z którymiDobosz, ten Rinaldo galicyjskiej Rusi, w zuchwałe zagony zapędzał się na rozbój aż doSzygetuw Węgrzech, a najczęściej na doły Pokucia. Pamiętają jeszcze ze zgrozą starcy w owych stronach, z jakiem wysileniem a jak długo pasował się rząd austryacki z tymi zuchwalcami!

Dziś w pieśniach ludu żyje tam jeszcze postaćDobosza, a Huculi dziś tylko z ubóstwa już słyną.Nieskorych do pracy, a zawsze do lekkiego chleba z myśliwstwa pochopnych, rozbrojono ostatecznie w roku 1848 zkrisiw(strzelb) tak, że dziś tylko topór i toporek im został, a do świątecznego stroju za pasem nóż obosieczny!

Zboża nie siewają wcale, — aprućziemię uznają za grzech. Chleb też u nich powszedni to lepienina z otrąb, brukwi i kapusty; bardzo często głód im dojmuje, a w roku 1859, gdy przecie w całym kraju nie było niedostatku, — dzieci tam trawą żyły, a starsi łażąc po drzewach, młode liście bukowe objadać musieli![*]

Mój Boże, — cóż tam się dziać będzie na wiosnę, gdynawet na dołachw całem Pokuciu głód teraz w styczniu już dojmuje? — Na te góry Huculszczyzny pilniejszą niż gdziekolwiek indziej zwrócićby należało baczność, — zatrudnićby ich najlepiej tam w górach, — niechby nie musieli spuszczać się za chlebem „na doły” — chleb by im raczej wysłać tam na „werchy”!.....

Wszakżeby tam mogli wyprawiać drogę do Szygetu.

Ale pamiętamy, jak tam niedawno, gdy zarząd dóbrfundacyi Skarbkaprzedał zręby w lasach Żabijskich, żydkowie do cięcia drzewa wysokiem mytem zwabili wielu Hucułów, ale w szynkach swoich i kramach żywności, niesłychanie drogąceną cały im zarobek tak zapełnię znowu odbierali, że ci biedacy po kilkomiesięcznej pracy obdarci a ubożsi niż przedtem do domów wracali.

[*]WedługświadectwaX. Witwickiego parocha wŻabiu.

[*]WedługświadectwaX. Witwickiego parocha wŻabiu.

Dla tego też godziłoby się, żeby komitety na przestrzeniach wyprawy dróg własne pourządzali baraki i żywność tam zdrową a posilną po stałych i umiarkowanych cenach robotnikom przedawali. Najwłaściwiejby tam dawać należało tak zwanerumfordskie polewki. —

Pomysł ten naukowo uzasadniony, anglika hrabiRumfort, ministra Elektora bawarskiego, od końca zeszłego wieku wszędzie dotąd okazał się zbawiennym i wielce dobroczynnym. Czasu głodu 1847 roku w stolicy Bawaryi żywiono tym pokarmem dziennie po 16,000 lodzi zgłodniałych — i przeżywiono ich zdrowo; — a po 80 leciech ani postęp nauki chemii ani doświadczenie —tańszejniewymyśliły żywności.

Radzilibyśmy przeto trzymać się i u nas tej utartej, wszędzie dotąd błogosławionej metody; — i jeżeli się komitety Wydziału krajowego zajmować będą zakupnem żywności, to lepiej niż zboże kupować oprócz chleba, mięso, groch, krupy i t. p. i w różnych okolicach Pokucia zakładać magazyny żywności tych dlakuchni ubogich. Kuchnie zaś takie zakładaćby należało systematycznie w dobrze obmyślanych przestrzeniach kraju — ciągłym łańcuchem odKutaż poSanok.

Zwracamy też uwagę na uderzający, a tylko w szczególnych stosunkach naszego krajowego gospodarstwazawsze czasu głodu powtarzający się fakt, że kiedy ziarno chlebne drożeje, — bydło wszelkie tanieje i do istnie marnej ceny spada. Otóż wielkąby to było dla sprawy żywienia głodnych pomocą, a dla funduszu krajowego znakomitą oszczędnością, gdyby zakupowano tamże bydło rogate i skopy, i bądź świeże, bądź solono lub w inny sposób konserwowane mięso na cały czas przednowku dla pożywienia głodnych chowano i w należytym stosunku dozupy rumfordskiejdodawano.

Obok wielu ważnych względów, niepoślednim i ten być powinien, iżby wprowadzeniem mięsa,strączkowizni innych w składzupy rumfordskiejwchodzących silnych pożywień — oszczędzono kartofli i tak nie posilnych, a właśnie dla tego w czasie niedostatku innej żywności, w niepomiernej zwykle mnogości zjadanych. Pamiętajmy przecie, że na zasiew wiosenny oprócz owsa głównieby kartofle przechować należało. Jest nadzieja, że owsa — ale też w tym rokutylko owsa— dostarczą nam podostatkiem sąsiedniekraje Zabrane, jak to mamy z świeżych handlowych sprawozdań; — ale zkąd dostaniemy kartofli — gdy zwłaszcza ciężkiego tego, wodnistego towaru z dalekiej odległości nawet koleją żelazną sprowadzać niepodobna?

Niechcemy się tu zabawiać rozwlekłem objaśnianiem sposobów urządzania „kuchni ubogich” i przyrządzania różnych odmian polewki rumfordskiej.

Jeśli się myśl nasza ujmie w kraju, — udzielimy w osobnej rozprawie opis doświadczeń zebranych w różnych krajach, gdzieśmy wielokrotnie z zamiłowaniem badali tę ważną sprawę żywienia ubogich.

Ważniejszem od dróg dla rozwoju krajowego gospodarstwa i ze względu na zajęcie dla głodnych, bo całej ubogiej ludności wschodniej Galicyi zupełny nastręczającem zarobek — byłoby urządzenie komunikacyj wodnych i bardzo pilne zniewodnienie porzeczysk Dniestru, Sanu i Bugu.

Te to roboty mieliśmy głównie na względzie żądając z krajowego funduszu wyznaczenia dwóch milionów na komunikacye lądowe i wodne. Nie wahaliśmy się zaprojektować tak wysokiéj cyfry pożyczki na ten cel, bo zdaje nam się, że z potrzebnych krajowi naszemu robót publicznych ani pilniejszéj ani ważniejszéj nad tę niema — i jakkolwiek przesadą by się to na pozór zdawać mogło, to przecie z dobrem sumieniem twierdzimy, iżby sejm na zabezpieczenie tej pożyczki dwóch milionów nie potrzebował wierzycielom lepszéj dawać hipoteki, jak te same dziś nieużyteczne bagniska trzech wspomnionych rzek naszych!

Naddniestrzańskie moczaryod Sambora po Niżniów, to stracona dla produkcyi krajowej, zupełnie nieużyteczna dziś przestrzeń 180,000 morgów, a wszakże sam ten już obszar zdobyty dla uprawy, równałby się bez mała przestrzeni byłego wolnego miasta Krakowa i jego Okręgu; a bagna te w połączenia z moczarami nad Pełtwią i Bugiem i Małnowskiemi błotami nad Sanem i Wisznią tworzą przestwór nieużyteczny 450,000 morgów; a w oddanych cywilizacyi rolniczéj tych bagniskach zmieściłyby się wszakże trzy udzielne państewka niemieckie: bo całe księstwo Gotajskie Koburgów, księstwo Lichtensztejnów i cała dziedzina despoty heskiego Landgrafa!

Ależ nie w tem tylko strata, że 45 mil kwadr. obszaru w najżyzniejszéj ziemi kraju naszego ginie dla rolnictwa; — zabójcze wyziewy z tych bagnisk dziesiątkują tam ludność, bo febry, zgniłe gorączki, puchlina, dysenterya i różne cierpienia wątroby stały się tam prawie nieustającemi miejscowemi chorobami ludu, osiadłego na obrzeżach tych bagien. A i chów bydła wieść się tam nie może; — rzadko też kiedy przygasają tam zarazy tępiące bydło rogate i owce.Świadczązapiski urzędowe, że z winy bagnisk naddniestrzańskich w samym obwodzie Samborskim już roku 1799 padło zarazą 40,000 sztuk bydła. Szkoda, że ani w rządzie, ani w towarzystwach rolniczych nie uznano potrzeby prowadzenia porządnej statystyki pomoru bydła w tych porzeczyskachpo najnowsze czasy; — niepodobna tedy w ścisłéj liczbie wykazać zgubnego ich wpływu — niestety wzmagającego się corocznie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że moczary te rozpławiają sięcoraz szerzej.

Zołokijskie moczaryw Bełzkiem od kilku lat zajęły już w wielu miejscach nawet ogrody włościańskie, abagna Małnowskiew Przemyskiem tak się w ostatnich czasach były rozpławiły, że w niektórych wsiach kobiety chusty prać mogły na progach swych chałup. — Biada im w tak nieszczęsnej wygodzie!

Omalarii włoskiej(aria cattiva) mnóstwodziełspisano; —Maremmy toskańskiebadał świat uczony całej Europy; —błota pontyjskiew państwie kościelnem ledwie 6 mil kwadratowych zajmują, a niepokoiły już Rzymian, i dotąd trapią techników; a choć to trudna sprawa z morzem, przecie nie ustają wysilenia ku ich zniewodnieniu. O nasze bagna tylekroć większe, któż do niedawna się troszczył! — Z obojętnością Helotów od wieku dajemy gnić i ginąć tam ludziom i zwierzętom! — Jeżeli nam kto zarzuci, że przecie foliałyprotokółówi planów w naszych urzędach spisano w tej sprawie, to odeprzemy tem gorzej, — tem gorzej, że dużo pisano — a mało zdziałano.

Chyba też żałować wypada, że bagienpióremosuszyć nie można!

Projekt zregulowania rzekiWiszniw Przemyskiem i osuszeniabłot Małnowskichwypracował i przedłożył rządowi krajowemu inżynier Gross w roku — jeżeli nas pamięć nie myli 1797, a przecie po dziś dzień ta Wisznia zabagniła już przeszłosześć tysięcy morgówbardzo żyznej ziemi!

Hydrometryczne pomiary dla zniewodnieniabagien Żołokijskichwypracowano starannie już w roku 1820; a w dziesięć lat później bo 1830 roku poprawiać je musiał sprowadzony umyślnie z wiedeńskiéj politechniki profesor Purkinie; — a przecie dziś jeszcze nieprzejrzany okiem jest obszar bagien żołokijskich. Nieznamy całej ich przestrzeni i tylko przypadkiem ujrzeliśmy wykaz urzędowy, że spiętrzone groblami i zastawkami młynarskiemi wodyŻołokiiw jednej części tych bagnisk od Uhnowa po Krystonopol zalewają 10,000 morgów błogosławionej ziemi! — Tak tedy czterdzieści lat przeszło ważono, mierzono, pisano i niezdarnie spierano się ze złą wolą tamecznych młynarzów, aż przecie w roku 1857 energia hr. Gołuchowskiego otrząsła z pleśni gnuśności tę zatęchłą sprawę. Zajął on się także regulacyąWisznii pod umiejętnym kierunkiem inżyniera Kutschery osuszono i kulturze oddano niemal 2000 morgów ziemi, ale wszystkie te prace są dorywczą tylko łataniną starych błędów techniki i niezaradzą złemu, bo i tę niezaprzeczenie dobrą myśl i wolę poczciwą cięży stary u nas grzech:brakodwagi do stanowczego kroku— nieodzownej, jedynie zbawiennejkanalizacyi porzeczysk Sanu i Bugu!

Jak szczerze uznajemy wielką zasługę hr. Gołuchowskiego, że wielką mydl obdarzenia kraju dobremi drogami zbezwzględną, — a w takich sprawach konieczną przeprowadził energią, — tak znowu żalu ukryć nie możemy, że sprawy dróg wodnych równie gorliwem nie objął uznaniem, czy też do przeprowadzenia zamiarów swoich nie znalazł energicznych i zdolnych wykonawców! Urzędowa Gazeta Lwowska w onym czasie bez ogródki wypisywała zdanie, oczywiście z góry sobie natchnione, że zniewodnienie bagnisk pod względem ważności sprawy tej dla kraju, nie może bynajmniej iść w porównanie z ważnością dróg bitych. Widać ztąd, że sprawę komunikacyj wodnych lekceważono wówczas nawet u góry. Aliści nie słusznie, bardzo niesłusznie! Jest ona trudniejszą, ale niemniej ważną! Korzyść bowiem znależytegozniewodnienia wspomnionych bagnisk byłaby dwojaka: raz, że osuszenie przestrzeni 450,000 morgów ziemi dziś zupełnie nieużytecznej — gdybyśmy po osuszeniu, — tylko po 40 fl. mórg cenili — zbogaciłoby majątek kraju oośmnaście milionówguld. austr. — a powtóre, że gdyby przetór dla zniewodnienia bagnisk kopanyuczyniono spławnym, jak to dawno uczynić należało, ważność jego jako drogi handlowej byłaby niezawodnie znakomitą i wróciłaby z lichwą wydatekurządzenia. Przy dotychczasowym zaś systemie cząstkowego osuszania tych bagnisk, przedstawiają się one istnie jako bezdenne topiele, pochłaniające ogromne kapitały z bardzo małym lub wcale żadnym dla kraju pożytkiem.

TopieliskaZołokiinieudolnie poskromiło obniżenie zastawek młynarskich, aleby uskromiło stanowczozupełne młynów onych usunięcie, do czego równeby kraj miał prawo, jak ma kolej żelazna do wywłaszczania wszelkich przedmiotów na wytkniętej drodze zawadzających. Marnie stracono summy na ćwierć mili kanału przy Wiszni w Przemyskiem w roku 1847 wydane, bo rów niezdarnie wybrany, piaski do szczętuzasnuły; — a sami wreszcie rządowi technicy dziś już uznają, żeprzetórDniestru pod Hordyniąprzez lat 10 (1830 — 1840) mozolnie kopany, nie na wiele się przydał, choć 100,000 flor. kosztował.

Zasadnieby się wziąć do rzeczy należało! Główne źródło złego upatrujemy w Dniestrze i jego dzikich dopływach. Leniwy prąd Dniestru dólnego w Podolskiej równinie nieodpowiada bystrości górskich dopływówStrwiąża,Bystrzycyi dzikiegoStryju, w górny Dniestr, — zwłaszcza pod prostym kątem wpadających; więc też zapora, jaką dopływy te spotykają w łożu Dniestru, zrządza nieustannie wylewy i zatopy obrzeżnej przestrzeni; aWiszniaod północnego stoku Chyrowskiego działu, krętemi wyrwami pogórza od Chyrowa kuLwowu w licznych garbach rozsiadłego, mozolnie przedzierająca się doSanuza Radymnem, po każdem wezbraniu wody, rozpławiać się musi po nizinnych polach, i coraz szerzej podtapia gębczasty czarnoziem onej okolicy. Dla tego to niemyślimy bynajmniej projektu naszego przystrajać szumnym frazesem o połączeniu Czarnego morza zBałtyckiem; — ale poprostu miejscowy tylko mając na oku interes, radzimy w archiwach Namiestnictwa lwowskiego z 70-letniego prochu odgrzebać projekt inżyniera Grossa, by Dniestr przez Wisznięspławnymkanałem połączyć ze Sanem; w drugim zaś kierunku radzimy od Dniestru korytemWeresznicyiPełtwibić kanał doBugu. O tym kanale nie pomyślał jeszcze żaden austryjacki inżynier, ale mamy to z kronik, że sprowadzony z Francyi inżynierWilhelm le Vasseur de Beauplanjuż w XVII wieka gorąco goWładysławowi IVzalecał. Gdyby jeszcze ujściaStryjuiZłotej Lipyprzekopami, pod ostrym kątem do Dniestru zwiedziono, wyżej wspomnione dwa kanały odprowadzając wody Strwiąża i górnego Dniestru do Sanu i Bugu, osuszyłyby niewątpliwie cały obszar zabagnionej ziemi, a żyznym ziemiom: Samborskiej, Przemyskiej i Żółkiewskiej dałyby skarb nieoceniony taniej a wygodnej drogi handlowej. Byleby też Sejm zdobył się na odwagę, a rząd po szerokim świecie zdolnych poszukał inżynierów, tobyśmy prędzej na tych kanałach, niżna marudnym Dniestrze ujrzeli pożyteczny ruch statków parowych!

Godziłoby się już przecie wziąść na uwagę, że Galicya, jako kraj podgórski, z kilkuset źródlisk z wnętrza Karpat wyłonionych, w całej swojej przestrzeni tylu rzekami i rzeczkami zalewana, dwa morza wodami swojemi bogaci, asama z tych wód żadnego nie ma pożytku! Czyliż pomimo piętrzących się potrzeb i wymagań czasu, mimo postępu nauk technicznych, — poglądając z zachwyceniem na srebrzyste wstęgi przeczystych wód naszych, zawsze z westchnieniem żalu wymawiać im będziem:Sic vos non vobis? —

A wszakżeż to nie takie straszne rzeczy, jak się na pozór wydaje! Sprawienie jednej mili drogi żelaznej kosztuje pół miliona guldenów; — przywykliśmy już uważać to za słuszną cenę i setną już taką milę budują nam w kraju, i jeszcze więcej ich żądamy; a przecie kanał ani 1/5 by nie kosztował. Nie żałujmyż go tym zaściankom ziemi naszej, które go mieć mogą, mieć powinny, — a dróg żelaznych mieć nigdy nie będą.

Rząd Polski w Kongresówce w przeciągu lat siedmiu (1823 — 1830) wybudowałkanał Augustowskiłączący Niemen z Wisłą. Pracowało tam rocznie po siedm tysięcy ludzi pod kierunkiem oficerów inżynieryi wojska polskiego. Piękny to pomnik ich nauki! Wielu z nich szukało (1831) przytułku w Galicyi właśnie w onym czasie, kiedy się tu mozolono Hordyńskim przekopem Dniestru, itrapiono Żołokijskiemi młynami. Ówczesny system nie umiał czy nie chciał cenić nauki.... wydalono ich z kraju! Belgia i Szwajcarya sławne z wysokiego wykształcenia technicznego, nie pogardziły wiedzą tułaczów; — umiano ich użyć, i oba kraje chlubią się dziś dziełami ich pracy!

Kanał Augustowski wcale nieoszczędnie budowano; wiele tam ozdób zbytecznych. Nadto w skład jego wchodzą dwie rzekiNettaiHańczai dziewięć jezior.Śluztam 18, wszystkie murowane z ciosa i cegły wodotrwałej, mostów zwodowych 14, zwyczajnych 65; najmniejsza szerokość kanału 42 stóp; najmniejsza głębokość wody stóp pięć; — a cały ten kanał 14 mil długi kosztował przecietylkodziesięć miljonów złotych polskich, czyli dwa i pół miljonów fl. austryackich. O ileżby mniéj kosztował kanał podobny od Dniestru do Sanu w odległości mil dziewięciu tylko — ? A jakże oprócz przewozu zboża i drzewa byłby pożyteczny do przewozu soli, a pośrednio do zniżenia jej ceny!

W sprawozdaniu ministra skarbu Królestwa Polskiego czytamy, że przewóz soli kanałem Augustowskim w porównania z kosztem transportu na kołach, przy 61,600 centnarach oszczędza rządowi rocznie 106,000 złot. pols.!

Podnieśliśmy tenszczegółrozmyślnie; — boćkanał Samborskidotarłby właśnie do głównych żup soli i do najbogatszych źródlisk nafty, — tych obu dziś największych skarbów ziemi naszej! A właśnie oba te towary najwłaściwiejbyprzewozić wodą. A ileżby zyskało rolnictwo Samborskie, gdyby włościanie zamiast — jak dotąd mitrężyć furmanką, — lepiej roli pilnowali!

Ale może kto zarzuci, że takich robót nie można przedsiębrać bez długich a oględnych przygotowań, a tu głodni już giną! A no, przecież się do nich już 70 lat gotujemy, a najwięcej czasu wymagające przygotowania, bo pomiary i niwelacye są przecież gotowe od lat z okładem czterdziestu; — już się tedy dobrze odleżały! — Szłoby więc teraz tylko odecyzyę. Kiedy też namyślanie się bez mała stuletnie do celu nie doprowadziło, toć warto doświadczyć, czy nie lepszy będzie skutekszybkiego namysłu? Do Kwietnia jeszcze dwa miesiące, — dosyć więc czasu na odpytanie, odszukanie i przejrzenie planów; a jeźli nam hidrotechników nie staje, to i na to rada nie zbyt trudna, — byleby w kołach właściwych niewłaściwą pychę z serca zrzucono i w uznaniu swojej nieudolności, bardzo zresztą naturalnej z braku doświadczenia, nie upatrywano ujmy swojej patentowanej godności. Nie masz na świecie zarozumialszych ludzi jak Prusacy, a przecie gdy rząd pruski obok wielu innych urządzeń melioracyjnych, bić kazał kanał łączący Elbę z Wezerą i Renem, dwaj znakomici inżynierowie pruscy, którym wykonanie dzieła tego powierzono, prosili przecie rządu, żeby im przed rozpoczęciem pracy obejrzeć pozwolił sławne zniewodnienia, (Arterial Drainage)jakie w Irlandyi w dziesięciu latach (1842 — 1852) wykonano.

Odbyli tę podróż w jesieni 1864 r. uprosiwszy sobie za towarzysza i przewodnika panaW. T. Mulvany, który jako członek zarządu budownictwa w Irlandyi wBoard of Worksw Dublinie, sam wiele spławnych kanałów w Irlandyi budował, a obecnie jako emeryt osiadł w Düsseldorf nad Renem. Pod przewodem tego światłego i doświadczonego inżyniera przy życzliwej uprzejmości władz Irlandzkich obejrzeli technicy pruscy wszystkie znakomite budowy wodne w Irlandyi w przeciągu dniczternastu, a w sprawozdaniach swoich bardzo zajmujących wyznają z niezwykłą Prusakom skromnością, że wiedza ich tą podróżą wielce zbogaconą została.

Otóż mamy przykład i godny i nie trudny do naśladowania!

Przy dzisiejszem ułatwieniu podróży mogliby hydrotechnicy nasi odbyć taką wycieczkę do Irlandyi, — a choćby też i panaMulvanydo zwiedzenia naszych bagnisk uprosić — wszystko to bardzo wygodnie i dokładnie jeszcze do Kwietnia załatwićby można, —byle tylko chcieć!

Gdyby wreszcie zarzucono, że ta rada nasza wskakuje głodnym nazbyt odlegle od ich siedzib stanowiska zarobkowania, wyprawiając Pokucian aż pod Jarosław, odparlibyśmy, że właśnie w tem uznać by należało raczej jedną z zalet projektu.

Powszechnie czasu głodu uznawano pożyteczność wydalania zwłaszcza nie żonatych z miejsc niedostatku żywności. Miasta włoskie z chlubnym wyjątkiem jedynej Florencyi zwykle w czasach głodu wyganiają wszystkich obcych niezamożnych, nie troszcząc się bynajmniej, jaki los ich spotka za rogatkami. Tak samo postąpiło miasto Miluza we Francyi w roku głodu 1847.

Taką nieludzkością nigdy Polska nie grzeszyła; ale wydalić głodnych z miejsc niedostatku w tym celu, ażeby o kilka mil dalej dać im zarobek i strawę dostatnią, — to i roztropność zaleca i miłosierdzie doradza.

Niedołęgi mają zwykle na zawołanie dwa ustawicznem używaniem i nadużywaniem sponiewierane frazesa Rzymian: Zdziwisz się, że małej rzeczy niezrobili, to pysznie odeprą:Praetor non curat minima. A gdy ważnej sprawie rady nie dadzą, wołają z obłudną skromnością:In magnis voluisse sat est.

Do małych spraw za wielcy, — do wielkich za mali!—

Takich nie poruszy głosMickiewicza:


Back to IndexNext