[*]W chwili druku odbieramy od właściciela młyna w Targowiskach sprostowanie podanej tu z urzędowych wykazów cyfry 20, na30jako siłę tamtejszej machiny parowej.
[*]W chwili druku odbieramy od właściciela młyna w Targowiskach sprostowanie podanej tu z urzędowych wykazów cyfry 20, na30jako siłę tamtejszej machiny parowej.
Gdy nadto zważymy, że młyny te po większej części mielą własne (zakupione) zboże, a przeto zarazem i handlem zboża się trudnią, a z naturyrzeczy w zwyczaj obrotu swego kredyt kilku-miesięczny przyjęły: jakżeż ważną byłaby ich pomoc, gdyby sejm wezwał ich na konferencyę i dawszy im powagą swoją rękojmię, pomoc ich krajowi pozyskał!
Pomoc ta byłaby o tyle pożądańszą, iżby znakomite zakłady hr. Potockiego w Tenczynku, pp. Barucha w Podgórzu i Domsa we Lwowie, mając urządzone już przy młynach swoich piekarnie, wprost chleba gotowego dostarczać mogły!
A wszakże pamiętamy, że piekarnia przy młynie Tenczyńskim posełała niedawno chleb aż do Wiednia, gdy w skutku powodzi część ludności tamtejszej w nędzę popadła, a żywności w pobliżu niestało!
7. Czy podane przez nas środki wystarczą, czy ktoś obmyśli skuteczniejsze dla dostarczenia nam żyta na chleb; w każdym razie to nie dosyć mieć chléb. Czasu głodu ważną a najczęściej zapominaną jest potrzebą —oszczędność! Bo straszną jest troska, żeby nie brakło przed żniwem!
A troska nie próżna; bo któż z nas nie doświadczał w częstych u nas głodach, że wtedy właśnie ludzie więcej jeść chcą, niż zwykle? — Jeść,ile potrzeba? — tyle rozumu mają tylko zwierzęta; — Człowiek go nie ma! —
Otóż niedostatek tej mądrej w niedostatku wstrzemięźliwości, różnemi czasy we wszystkich krajach, gdzie więcej i zasadniej niż u nas — troszczono się o wyżywienie ludzi czasu głodu, uzupełniały i regulowały recepty policyjne i administracyjne. Odrzuciła nauka i uszanowanie prawa wolności osobistej wszelkie recepty środków gwałtownychi drastycznych, — jakie wymieniliśmy poprzednio; — zachowała jednak i dotąd zaleca kilka łagodnych; — choć jeszcze się targuje z nauką stara praktyka biurokracyi o potrzebę i słuszność zakazu wypalania gorzałki z żyta i kartofli, a zatem uszczuplania dwu najpotrzebniejszych głodnym żywności. Chociaż bowiem skuteczności temu zakazowi odmówić niemożna, to z drugiej strony także nie bez zasady odpiera nauka uznanie jej potrzeby, dowodząc, że w czasie powszechnego w kraju niedostatku sam zmysł przyrodzony prze człowieka raczej do pożądania kawałka chleba, niż kieliszka wódki; że tedy w takich czasach zwykle zmniejsza siękonsumpcyawódki a zatem i produkcya onej; że gdy zboże i kartofle zdrożeją, to i bez zakazu gorzelnie staną, bo się nie opłacą; — bo każdy przecie będzie wolał spieniężyć te płody bez zachodu i kłopotu i opłaty drogiego podatku, aniżeli przerabiać je na wódkę na to, ażeby przerobione pozbywać ze stratą. — Nie bez racyi pytać się też godzi: jeśli z tej zasady wyjdziemy, że administracyi przyznamy prawo dyktowania producentowi, co mu wolno produkować, a czego nie wolno, to gdzież się tej dyktaturze oprzeć pozwolimy? Czyliżby tem samem prawem nie mogła ona posunąć się do zakazania rolnikom siania traw pastewnych, roślin handlowych i t. p. a niewolić ich do uprawiania wyłącznie zboża chlebnego?
Nie bez racyi również zwraca nauka uwagę nato, że przerób zboża i kartofli na wódkę nie niszczy, nie uszczupla nawet żywności, bo pozostałościami z tych płodów tuczy zwierzęta, a przeto za chleb daje mięso (Liebig). Ta pociecha teoryi najmniej wszakże nam się przyda w Galicyi, bo naszych głodnych nie stać na to mięso, — a posełając je możnym za granicę, smętną musimy nucić dumkę:Sic vos non vobis!
W naszem wyjątkowem położeniu, zwłaszcza na wschodzie Galicyi, gdzie gorzelnictwo (dobrze czy nie dobrze? — nie pora rozprawiać) stało się żywotną sprawą istnienia większych gospodarstw, nagłe zamknięcie gorzelni możeby doprowadziło wreszcie nie tyle do zapobieżenia głodowi, ile raczej tylko dozamiany głodnych, a cóżby to pomogło, gdybyśmy ratując Piotra, umorzyli Pawła! Rząd pruski wszelako nie miał na to uwagi czasu głodu 1847 — i pozamykał gorzelnie. Mądry rząd saski nie uznawał ani potrzeby ani słuszności środka tego, ale pod naciskiem możnego, do koła go otaczającego sąsiada, acz nie chętnie musiał to samo uczynić u siebie, — i w Maju 1847 zamknął w całej Saxonii gorzelnie także. Jedyny błąd, jakiego się dopuścił, ale go uznał i słusznie zdał w sejmie winę na sumienie pruskiego absolutyzmu.
8. Przykład innego rodzaju szczędzenia, dla przymnożenia chleba głodnym podaje nam Anglia, trzeźwa, zimna, a przecie w chwilach stanowczych zrywająca się do szlachetnych uniesień:
Czasu głodu 1796 roku parlament angielski radził wiele o sposobach ratowania biednych, a z pośród wielu oschłych naturalnie, rachunkami nudnemi nużących rozpraw — wyłoniła się z tego ciała poważnego uchwała szlachetnego zrzeczenia się: obowiązująca członków parlamentu do zmniejszenia w domach swoich spożywania chleba o trzecinę; — prócz tego każdy członek parlamentu przyrzekł nakłaniać do podobnego poskromienia się wszystkich swoich znajomych!
Mniej ważną w skutkach, ale zawsze znamionującą powagę chwili jest uchwała tegoż samego parlamentu, stanowiąca wysoki podatekna puder; żeby dla niedorzecznej mody nie uszczuplać głodnympszenicy.
Zdaje się też, że nie tyle podatek, ile ta uchwała, — to zwrócenie uwagi w poważnej chwili na niedorzeczność obsypywania głowy mąką, — przyczyniła się głównie do zarzucenia tej obmierzłej mody.[*]
[*]Naśladowała ten podatek i pobierała go stępiam Austrya, wydawszy osobny„Haarpuder-Stempelpatent”z 15 paźdz. 1802, ale gdy wyraźnie w patencie tym orzeka, że handlu tego w Galicyi bynajmniej ograniczać nie chce — a nawet tylko we Lwowie taksę po 3 kr. od funta pobierano, stęplując torebki; rzecz jasna, że tu nie o cel humanitarny, ale wyłącznie tylko szło o podatek. — Widać jednak, jak się szczegółowo zajmowano u nas tą małoważną sprawą, kiedy oprócz wielu paragrafów regulujących manipulacyę, stanowiących kary, — rekursa — drogę łaski itp. — osobno wyraźnie ostrzeżono amatorów, że przymieszka do pudru proszku (czy perski już był znany?) na tępienie owadów nie ma mieć żadnego wpływu na wymiar taksy stęplowej; że owszem jednaką pobierać należy opłatę.
[*]Naśladowała ten podatek i pobierała go stępiam Austrya, wydawszy osobny„Haarpuder-Stempelpatent”z 15 paźdz. 1802, ale gdy wyraźnie w patencie tym orzeka, że handlu tego w Galicyi bynajmniej ograniczać nie chce — a nawet tylko we Lwowie taksę po 3 kr. od funta pobierano, stęplując torebki; rzecz jasna, że tu nie o cel humanitarny, ale wyłącznie tylko szło o podatek. — Widać jednak, jak się szczegółowo zajmowano u nas tą małoważną sprawą, kiedy oprócz wielu paragrafów regulujących manipulacyę, stanowiących kary, — rekursa — drogę łaski itp. — osobno wyraźnie ostrzeżono amatorów, że przymieszka do pudru proszku (czy perski już był znany?) na tępienie owadów nie ma mieć żadnego wpływu na wymiar taksy stęplowej; że owszem jednaką pobierać należy opłatę.
U nas, gdzie pszenica jest towarem zbytkowym, a chlebem ludu — żyto: mniejszą byłoby ofiarą, a przecie nie tak małym, jak się na pozór wydaje — dla głodnych datkiem, gdyby zamożni na czas głodu zrzekli się używania chleba żytniego, przestając na bułeczkach. Nie małąby też było ulgą w niedostatku, gdyby umartwili się powszechnie od kartofli, tego lichego a tak lubionegochleba ubogich, — zastępując je ryżem.
Powtarzamy, cośmy wyżej namienili: Trzeba tylko potrącenia myśli, trzeba inicyatywy! Uchwała parlamentu angielskiego z r. 1796 nie poszła w zapomnienie. Czasu ciężkiego niedostatku 1801 król Jerzy III wydał proklamacyę z zapowiedzią, że szczędząc ziarna pszenicy głodnym potrzebnego, — dla siebie i dworu kazał wypiekać chleb z żytem mięszany; panów też do naśladowania zachęcał.
Dumna, — ale szlachetnie dumna arystokracya angielska prześcignęła niepopularnego króla: najbogatsi lordowie przestali zupełnie używać chleba, poprzestając na pieczonych ziemniakach. — Młynarzom nadto polecono, żeby z bushla pszenicy(1/8 kwartera) — odciągali najwięcej tylko 4 funty otrąb, — a przeto niemal 8 fantów z cetnara. Była to tedy mąka na chleb razowy.
Podobną oszczędność zalecano też w Anglii i za naszych już czasów. Podczas głodu 1847 królowa Wiktorya ogłosiła Indowi, że dla siebie i dworu kazała na chleb używać tylko pośledniej mąki!
9. Ze wszystkich zalecanych dotąd sposobów szczędzenia chleba, najważniejszym, a znikąd w wątpliwość nie podawanym, znikąd nie atakowanym jest zakaz sprzedawania chlebaświeżego; — jedynąby mu zarzucić można niedogodność, że wymaga nieubłaganie surowej kontroli policyi.
Nie będziemy się zapuszczali w uczone wywody chemistów dowodzących, dla czego chleb nie świeży strawniejszy jest i sytniejszy. Dla celu pisma naszego wystarczy podać fakt, że tak jest. Poświadczą nam to niezawodnie gospodynie nasze; i między nami trudnoby znaleść takiego, coby faktu tego z własnego nie mógł stwierdzić doświadczenia; — ale mniej wiadomem będzie, jak ważnym jest wpływ takiego zakazu w ekonomice krajowej. Anglia w ciągłym niedostatku zboża, często głodem trapiona, wielokrotnie sprawdziła u siebie, że ścisłem przestrzeganiem takiego zakazu oszczędzasię w rokuczternastodniowąpotrzebę chleba, a zatem 1/26 rocznej potrzeby chleba w kraju. Poświadcza to znakomity, a w obliczeniach swoich bardzo sumienny dostojnik Anglii, ekonomistaTookez akt urzędowych. Poznamy wielką ważność tej oszczędności, obliczywszy potrzebę chleba kraju naszego. Chroniąc się pozoru wszelkiej przesady, liczymy na codzienną konieczną potrzebę zdrowego, zupełnie nie pracującego żebraka, oprócz innej strawy, 1 funt chleba dziennie; — potrzeba na to rocznie 2 korce żyta. Ludność Galicyi — 4 i pół miliona — spożywa tedy oprócz innej strawy, li-tylko chlebem 9 milionów korcy żyta.
Gdyby tedy nikt w kraju przez rok cały nie jadł chleba świeżego tylko czerstwy, oszczędziłaby Galicya 346,154 korcy żyta, to jest więcej niż wysiewają rocznie żyta obwody: Brzeżański, Stryjski, Stanisławowski, Czortkowski, Tarnopolski i Kołomyjski razem! Pomiar katastralny wykazuje na przestrzeni tych sześciu, 495-3/4 mil kwadratowych zajmujących obwodów 1,833,800 morgów roli. Przyjąwszy tedy w trzech-polowem gospodarstwie połowę ozimego zasiewu na żyto, wypadnie 305,633 korcy żyta. Gdy wszakże zważymy, że na rozległem podgórza Stryjskiego, Stanisławowskiego i Kołomyjskiego obwodu, bardzo mało żyta uprawiają, — okaże się, iżeśmy za mało liczyli i w oszczędność wykazaną bez przesady załiczyć mogli jeszcze potrzebę siewnego ziarna żyta w siódmym obwodzie Samborskim.
W Anglii w czasie głodu nie wolno sprzedawać chleba aż we 24 godzin po wyjęcia z pieca. Naśladują tę mądrą przezorność niektóre kraje niemieckie, ale że oni wszystko chcą lepiej wiedzieć i gruntowniej robić, więc dopiero po upływie 48 godzin chleb sprzedawać pozwalają. WSztutgardzienie podobała się ta nowość Szwabom tak dalece, że w roku 1847 wojsko musiało osłaniać piekarnie i siłą broni w ulicach utrzymywać powagę mądrej i zbawiennej ustawy; — przeciwnie w światlejszej Saksonii lud wdzięcznie uznawał pożyteczność zakazu świeżego chleba i ściśle wypełniając rozporządzenie troskliwego rządu, szczęśliwiej niż inne kraje i o wiele taniej przebył tę ciężką dobę niedostatku.
Zdrowego, zbożowego chleba nic nie zastąpi, — a zalecane różne surogaty zawsze lepiej tuczą oszustów przedających, niż głodnych kupujących; — i wcale już czasu głodu czynić lub zachwalać niedorzeczne experymenta, zamiast troszczyć się uczciwie o suchy ale zdrowy kęs chleba dla biednego, — niegodne jest!
Bogdaj też czy ludowi w Sztutgardzie nie tyle chodziło może o świeżość chleba, ile go drażniło podejrzenie, że to chleb nie zbożowy chyba, a podejrzenie uzasadnione przypomnieniem podobnej karystyi w roku 1817. Poczciwi Niemcy, przy swojej szacownej pracowitości i żądliwości wiedzy, istnie chorują na gruntowność, choć zadaleko się posunął jeden z dyplomatów niemieckich, co napisał:„Der Fluch des deutschen Volkes ist die deutsche Gründlichkeit”.
Ale to prawda, że profesor niemiecki nie opuści nigdy sposobności robienia gruntownych dociekańin anima vili.
Biada, jeżeli człowieka — stokroć biada, jeśli naród — kraj cały — Niemiec upodoba sobie za przedmiot dla swoich experymentów!...
Otóż czasu głodu 1817 uczonyAutenriethzapomniał, że:res sacra miser, i na głodnych chciał czynić experymenta swoje, zachwalając Wirtemberczykom jako specyał osobliwy i dziwnie posilny —chleb z drzewa. Ogłosił uczoną o tem rozprawę, naturalnie pod tytułem:GründlicheAnleitung zur Brotbereitung aus Holz.
Znalazł nawet nakładcę!Osiander, księgarz w uczonejTybindzewydał na świat to cudactwo spaczonego rozumu. — Nie podobna przypuścić, iżby ci sami, których takim chlebem żywiono, mogli w 30 lat później hałasować jeszcze w Sztutgardzie; byli to prawdopodobnie ich niewdzięczni potomkowie.
Równie trudnoby nam w zachodniej stronie Galicyi znaleźć dziś świadka, coby z własnego doświadczenia mógł stwierdzić wartość chleba zperzu! zachwalanego tu z urzędu głodnym w roku 1847. — Podobnoś nie zdążyli nieboracy ususzyć go, umleć, upiec i spożyć..... Widywaliśmy bowiem w on czas na przednówku, nawet po ulicach Krakowa, chłopów z Galicyi konających z wiązką perzuw zanadrzu a niekiedy nawet niedojedzoną w ostach zsiniałych!
Zbyt poważną i chwila — w której, — i cel dla którego to piszemy, abyśmy przykre to wspomnienie podnosić chcieli dla marnego znęcania się, nad nieporadnością i brakiem taktu ówczesnych organów rządu naszego. Dalecy od tej myśli, uznaliśmy wszakże za obowiązek wskazać dziś właśnie, do czego dojść można, — dojść sięmusikoniecznie, jeźli niedola najdzie nas nieopatrznych, jeźli lekceważąc potrzebę przysposobienia żywności, nazbyt podniesiemy ważnośćpieniężnejzapomogi! Tak dziś, jak w r. 1847 zaczęto od rozdawania pieniędzy, a gdy ubogie zasoby wyczerpanoprzed czasem najgorszym, — musiano, powtarzamy, —usprawiedliwiamy:musianozejść do apologii perzu! Musiano tem bardziej, bo radził o nas rząd wtedybez nas; bo kraj wtedy bolał, ale głosu nie miał; a — rząd choćby najtroskliwszy, — już z natury swojej, już z zadania swego twardszą, zimniejszą ma rękę!
A była to roku 1847 właśnie owa chwila, gdy wiara o wszechmocy rządu doszła była do szczytu zgubnego zarozumienia! — Dzisiaj inaczej!
Rząd dzisiejszy uznał mądrze niemoc swojej wyłączności, i powołując kraj do udziału w radzie, — troskę o głodnych zdał na rozum kraju, na serce i — na siłę kraju! Niedolę biednych czuje kraj dzisiaj wielkiem bo zbiorowem sercem swoichwybrańców — zaradzić jej też winien ich wielkim, zbiorowym rozumem!
Kończąc uwagi nasze, — troski nasze ozbożena chleb, — a przystępując według założenia naszego do rozważania troski opieniądze, wołamy z głębi serca, szczerze dzielącego ich trudy, z dobrej chęci pomożenia im w dźwiganiu ciężkiego brzemienia zadania wołamy: Baczność! Baczność, żeby pośpiech nie zaszkodził oględności! Ostrożnie z pieniądzmi — ostrożnie z pożyczką!!!
Pieniądze—nervus rerum— jak na wszelką wojnę, tak i na wojnę z głodem koniecznie potrzebne.
Zapomagać w niedostatku pieniędzmi można trojako:
darem czyli jałmużną, — obmyśleniem pracy czyli zarobkiem i — zaliczką na zwrot, czyli pożyczką.
U nas głównie błądzono przeto, że do walki z głodem nie występywano z rozwagą, — z zasadnie obmyślonym programatem. Takie postępowanie w każdej wojnie zgubne, — w wojnie też z głodem niemoże być zbawiennem. Błądzono też przeto, że sprawy głodowej nietraktowano nigdy dotąd — jak należało —ekonomicznie, ale zawszepolitycznie.
Dziś, gdy po zebraniu się sejmu, kraj powołano do wspólnej z rządem rady, gdy przeto zaniechano kosztownej a niepożytecznej gonitwy o pierwszeństwo, — dziś godziłoby się — unikającdawnych błędów, w tej bardzo zwikłanej sprawie iść rządowi ręka w rękę z krajem, i zasadnie rozglądnąwszy stan rzeczy, dobrze uorganizowaną wyprawę urządzić na głodowe licho!
Oby nam troskliwość o dzisiejszy niedostatek nieusunęła z pamięci przekonania, że niedostatek ten będzie jeszcze wzrastał; — że w lutym będzie dotkliwszym niż dziś, a w maju dotkliwszym niż w lutym! Rzecz bowiem jasna, że zapasy chleba jakie dziś są, szczupleć będą z każdym dniem, a nowych nie będzie przed sierpniem!
Za tem przekonaniem iść musi koniecznie i kolej wsparcia, w odwrotnym oczywiście stosunku: dziś szczuplejsze, chłodniejsze, oględniejsze, — a czem dalej — hojniejsze, gorętsze!
Dla tego też powyżej wymienionym trzem rodzajom wsparcia taką loiczną zaznaczamy kolej:
1. Pożyczka, jako fundusz na zapomogę, zarobek i jałmużnę, najprzód potrzebna;
2. Zarobek;
3. Jałmużna;
W tej też kolei mówić o nich będziemy.
I.
O pożyczce.
Czy nam łatwo dostać pieniędzy?— to nie ulega żadnej wątpliwości. U nas wszyscy biedni, — wszystko biedne; —ale kraj zamożny!Kraj szukając pożyczki, nie potrzebuje żebrać ubanków; — banki owszem ubiegać się będą, bo dobry to dla nich interes; — a gdyby twarde stawiali warunki, mianowicie, gdyby gotówki dać nie chcieli, — to i bez nich damy sobie radę; nie poddawajmy się zwątpieniu!
Jeśli z banku, togotówkątylko braćby należało, i to byłoby najlepsze. Jeśliby zaś uznano koniecznie brać listy zastawne lub losy loteryjne z kuponami i o chwiejnym kursie; — jeżeliby uznano koniecznie, pomnożyć massę tych nieszczęsnych procentowych papierów, więżących kredyt i skostniających kapitały, z natury swojej do ruchu i obiegu przeznaczone; — a toćby najlepiej wyjednać upoważnienie rządu, żeby Wydział krajowy sam takie papiery wydał. Konkurowałyby one niezawodnie zwycięzko z wszelkimi innymi, jak niegdyś konkurowały listy zastawne tow. kred. galic.,choć przez długie lata niechciano ich notować na giełdzie wiedeńskiej.
Ile nam potrzeba?— To zależy od tego, o ile uzna sejm za właściwe, niedoli kraju zasadnie zaradzić, czyli też tylko zagoić jeden z tej niedoli wydatniej powstały wrzód, —jedenjej symptom — głód! czy zechce on złe wytępić w zarodzie, czy tylko biedę chwilową, w jednem zakąciu kraju objawioną, — ukoić równie chwilową zaradą; — słowem zależy to od tego, czy sejm w leczeniu choroby kraju chce byćhomeopatą, czyoperatorem!
Gdybyśmy tylko symptomatyczne leczenie głodu wschodniego zakącia mieli na uwadze, — niebylibyśmy podnosili głosu: pewni, że wydział sejmowy z dat dostarczonych mu przez rząd i członków sejmu, najdokładniej obeznanych ze stosunkami okolic dotkniętych plagą, — najlepiej zdoła stan sprawy rozpoznać i według potrzeby zaradzi.
Poczucie obowiązku dziennika krajowego wskazuje nam wszakże potrzebę wyższego w tej sprawie poglądu, — wskazuje też prawo zwrócenia uwagi reprezentantów kraju na źródła złego, o ile się nam rozpoznać one udało.
Otóż głosowalibyśmy za tém, żeby zaciągnąć wielką pożyczkę, — i nie półśrodkami, ale całą siłą uderzyć na złe, które trapiąc nas ciągle, bez przerwy prawie, bez oddechnienia, — nie pozwala nam rozwinąćgospodarstwa kraju, nie pozwala nawet wydobyć z ziemi niewyczerpanych, poczęści nietkniętych dotąd skarbów, jakich dobry Bóg w szczodrości swojej nie poskąpił naszemu krajowi! —Po raz pierwszyteraz w złej dobie odsłaniamy je z ufnością! Zobaczymy, — czy banki wiedeńskie zdobędą się na dumęSkarbka, — gdy pozwalając im złożyć w bezpiecznym chramie naszej ziemi skarby ich zabiegów, o pożyczkę do nich się udamy, — czy wrzucą tam klejnot złota! A łatwiejby to im przyszło, i zawszeby na ich korzyść chromiało to porównanie, boSkarbekjuż się nigdy nie spotkał ze swoim pierścieniem, — oni zaś pewni być mogą, że klejnot z lichwą odzyszczą; — pewni być mogą, że kraj — acz nie swojąwygłodzony winą — szczérzéjby odrzekł imHabdank!
Baczni, żeby nad możność nie obciążyć kraju, zasiądźmy do liczby, ile też mamy rękojmi, — a najprzód w ziemi. Galicya ma:
morgów wartościRoli 5,534.505 po 50 fl. = 276,725.200Łąk i ogrod. 1,761.936 „ 75 „ = 132,145.200Pastwisk 1,142.161 „ 20 „ = 22,843.220Lasów 3,419.589 „ 25 „ = 85,489.725____________________razem 42 fl. = 517,203.345 fl.
Pomimo, że bardzo znaczne dobra kościelne, funduszowe i majoraty zupełnie są wolne od długów, — przyjąwszy przesadnie połowę tej wartości ziemi na długi i ciężary wszelakie; pozostaje przecie 250 milionów guld. austr. jako czysta wartość ziemi, — a zatem roczny z niej pięcioprocentowy dochód na 12-1/2 milionów guld.
Baron Czörnig zgodnie z kadastrem liczy z morga użytecznej ziemi w Austryi przychód na 15 guldenów, a na uprawę, podatki i ciężary ziemskie, potrącając 2/3 — liczy dochód z morga po 5 guldenów. W zastosowaniu do Galicyi, uczyniłby dochód czysty z 11,858.190 morgów użytecznej ziemi naszej 59,290.950. Strąciwszy tedy połowę na opłatę długów hipotecznych, pozostałby dochód gospodarski 29,645.475 guldenów. A ponieważ oczywiście za wysoko przychód z gruntu przyjął,redukując go jeszcze do połowy, staniemy blizko liczby, wyżej z wartości ziemi wywiedzionej; i tylko dla tego podaliśmy tu urzędowe obliczenie, żeby tém wybitniej stanęła słuszność a nawet skromność naszej liczby.
A owoż jeszcze inna liczba. Galicya płaci rocznie rządowi:
RazemWschodnia. Zachodnia. == guld. austr.podatków stałych 4,548,900 — 2,295,780 == 6,838,680„ niestałych 11,772,470 — 7,631,435 == 19,403,905,dóbr i lasów narod. 263,635 — 86,355 == 349,990,z różnych źródeł 87,111 — 27,118, == 114,229.___________________________________________________________W ogóle 16,666,116 — 10,040,688 == 26,706,804.
Z tych zestawień widzimy, że gdybyśmy rękojmię pożyczki dali tylko na ziemi, — moglibyśmy bez obawy przeciążenia kraju zaciągnąć 12 milionów guldenów, bo tyle wynosi przesadnie nisko obliczony dochód z tej ziemi; — a przecież nie lekkomyślnie zadłuża się ten, co tyle tylko pożycza w potrzebie, ile ma rocznego dochodu. A wierzyciel uzna bez wątpienia dobrą rękojmię w dłużniku, który o połowę mniej pożycza, aniżeli z mienia swego opłaca podatku!
Byłaby tedy pożyczka łatwa — i krajowi nie ciężka bynajmniej. Idzie teraz o to, jak ją użyć? jak nią rozporządzić?
Głodnym pożyczać — niepodobna! Pożyczka musi mieć rękojmię oddania, — a głodny żołądek, to zła hipoteka.
Niechąc ani siebie łudzić, ani na cięższą potém biedę narażać biednego, pożyczkę dać można tylko na rękojmię produkcyi — a jedzenie to nieprodukcyjne przedsiębiorstwo, — to konsumcya.
Pożyczkętedy dać można takim tylko:
a) Którzy nie na pożywienie, ale na prowadzenie żywiącego ich gospodarstwa lub rzemiosła potrzebują wsparcia, bez którego popadliby w nędzę. Tak rolnikowi, któryby bez tej zapomogi musiał przedać bydło na chleb, a przetoby podupadł i nie mógł obsiać na wiosnę, — tak rzemieślnikowi na materyał, z którego wyrobione rękodzieło żywi go z rodziną, a którego w skutek drożyzny i niedostatku albo wcale kupićby nie był w stanie, albo lichwa zań dana pochłonęłaby cały zarobek i potrąciła go w nędzę.
b) Rolnikom, którym nie brak ani żywności ani ziarna siewnego, ale brak funduszu na prowadzenie większego gospodarstwa, — a którzy gdyby gospodarstwo to zaniechać lub rozwój jego ścieśnić z niedostatku musieli, nietylkoby sami upadli, aleby rozpuścić musieli czeladź służebną i zarobku dawaćby nie mogli ludziom z dziennej pracy, z tego u nich zarobku dotąd żyjącym. Zasiłek dany takiemu rolnikowi, chroni tedy od nędzy nie jego tylko samego, ale przy nim wiele innych rodzin, jest tedy zapomogą daną na wyżywienie wyrobnikompośrednioza rękojmią pewniejszego dłużnika.
Pożyczkę taką niedość dać za pewną rękojmią.Zadaniem sumiennych rozdawców byłoby pilnować surowo, żeby też wyłączenie na cel przeznaczony użytą została. Dłużnik bowiem biorący ją, a używając onej na cele inne, krzywdzi wprost tych, których miał za pośrednictwem własnegointeresuratować od głodu. Dobrzeby tedy było dawać ją tylko za wyraźnem na piśmie danem oświadczeniem, na jaki użytek zapewniający pośrednią pomoc wyrobnikom, użytą zostanie — i tylko po sprawdzeniu właściwości takiego użytku.
Ależ takie zasiłki dawane pojedyńczym osobom nie zaradzą złemu stanowczo; i nie większa będzie ich wartość, jak kiedy w wylewie rzeki zatkamy kilku łopatami ziemi wyrwę w grobli, a nie usuniemy raczej zatoru lodów, zapierających bieg wody, która niebawem parta na odwrót wyrwie znowu zawał niezdarny i powódź zrządzi tem sroższą.
Będzie to pomoc z dnia na dzień; — otarcie łez, ale nie usunięcie łez tych powodu! Więc otarte, znowu popłyną...!
W Anglii klęski niedoboru żniwa nie cenią według sumy na sprowadzenie zboża wydanéj, — ale według stósunkuprzywozuzamorskiego zboża dowywozupłodów przemysłu swego: owoców swéj pracy. Tam w takiéj dobie krzątają się wszyscy o pomnożenie wywozu, żeby w skarbie narodu zrównoważyć klęskę.
W roku głodu 1839 zapłaciła Anglia za zamorskiezboże jedenaście milionów funtów szterlingów, na zażegnanie okropnego głodu 1854 roku dokupićmusiałaziarna za 21 milionów; a przeto w dwójnasób więcej. Mimo to klęska 1854 nie kosztowała tam więcéj jak w roku 1839; — bo w roku tym Anglia przedała światu wyrobów swoich za 55 milionów funtów, — a zaś w roku 1854 za 97.
Słusznie też wołają ekonomiści z przerażeniem: „Na Boga, cóżby się było z Anglią stało, gdyby płacąc za chleb dla ludu 21 milionów, — nie mogła była 1854 roku wywieźć więcej towarów, jak 1839!” — Tak to tam liczą!
To nie pożyczka, — to zaliczka! Tam praca daje, praca oddaje!
Czemże my spłacimy zaliczkę, jeśli nie będziemy podobnej jak Anglicy liczby czynili?
Pojedyncze osoby zasilone od biedy nie zwrócą pożyczki, —
bo u nas bieda powszechna a dawna, bo u nas:
„...niemasz domu żadnego i żadnego męża„Którego jarzmo długów wzdy nie uciemiężą.„...W tym kale zanurzony, w letargu uśpiony„Rzym wzruszyć, któryż sposób mógł być znaleziony?”
(J. E. Minasowicz. Farsalija.)
(J. E. Minasowicz. Farsalija.)
Ziemiakraju dostanie pożyczkę — ale oddać ją może tylko —pracakraju!
Na wstępie tych uwag (stronnica 2.)wyraziliśmy przekonanie, że nieurodzaj zboża sam przez się nie sprawi plagi głodowej w kraju; — już przeto, że jako objaw normalny w pewnych mniej więcej ustępach czasu peryodycznie wracający i przemijający, powinien mieć już stałą rubrykę w budżecie kraju równie jak pojedynczych rodzin, że tedy nigdy nas zejść nie powinien nieprzygotowanych, jak skrytobójca, ale być przyjętym, jako jawny, znany wróg. Wurządzonemgospodarstwie powinien nieurodzaj zastać w spichrzu rezerwę ziarna z łońskiego roku, — albo w trzosie grosz. Wtedy też tylko głodem dobodzie, gdy tego odporu nie znajdzie. — Tak u nas bywa niestety! Nam nigdy „końce się nie schodzą” choć przecie jest kapitał ziemi. Ale ziemia to warsztat — nic więcej. By na tym warsztacie przy łasce Niebios wyrobić kłos ziarna, nie dość pracownika, a jemu nie dość potemoblać czoło: wiele, o wiele innych tam jeszcze potrzeba czynników. O ile teżpracajest warunkiem powodzenia w rolnictwie, o tyle znowu trzeba pewnych warunków, przy których jedynie praca skuteczną być może. Otóżniedostatek tych warunków płodności pracygłównym niedoli naszéj powodem; ten to niedostatek sprawia, że choć wdzięczną ziemię mamy i w pracy się nie lenimy, — lada niepowodzenie w nędzę nas potrąca.
Rolnictwo nasze żyje z dnia na dzień jak wyrobnik; — jakże ma zasób na biedę oszczędzić, jak uróść w zamożność. Nie nasze stósunki galicyjskie kreślić zamierzyłEdmund Stawiski, wielkiej zasługi pisarz-ziemianin, a jakżeż dziwnie trafił do miary naszej niedoli, gdy mówi:
„Między rolnictwem dla opędzenia pierwszych potrzeb życia prowadzonem a rolnictwem mającem stanowić bogactwo i pomyślność narodu, jest przestrzeń niezmierna. Pierwsze żyje jak może od dnia do dnia; drugie aby zakwitło, potrzebuje bezpieczeństwa i pokoju; rękojmi dla mienia, pracy i osoby rolnika; opieki praw w stósunkach prywatnych i ogólnych. Opadają ręce, odwaga przedsiębiercza ucieka, gdy owoce długich i ciężkich usiłowań wystawione są na igraszkę dowolności..... Kiedy takie powroty złego są ustawiczne nieomal stanem chronicznym, mowy już o wzroście rolnictwa być nie może, i trzeba energii ducha i natężeń woli, aby przetrwać złe czasy i znową dzielnością wziąć się napowrót do dzieła w lepszej chwili!”
Takiem to życiem żyje rolnictwo n nas od dawna, — by wszakżedalejnie sięgać, szczególnie od lat siedemnastu, od chwili zniesienia pańszczyzny. Ale rozróżniamy wyraźnie:od chwili zniesienia, — nie zaśz powodu zniesienia! — Jak nie dla tego słota bije w izbę, że wicher zerwał dach strupieszały; ale dla tego, żeś nowego nie dał!
Stósunek strupieszały wicher czasu obalić musiał, — na to nie było rady; ale ztąd zguba, że nie podano ręki rolnikowi, żeby mógł inny stósunek, nowym pojęciom odpowiedniejszy bez zwłoki nawiązać!
My tak chwalimy Anglię, tak lubimy naśladować Anglię, ale zawsze tylko w świetnym objawiegotowych rezultatów, nie zaś jakby należało — w ciężkim tych rezultatów porodzie, a nadewszystko nie w ludu tego mądrej poradności i roztropnej oględności.
Nie zwrócono u nas dotąd uwagi na uderzające podobieństwo położenia, w jakiem się równocześnie prawie, bo w 1846-1848 roku znalazło rolnictwo wAngliii wGalicyi.
Tam odebrano rolnictwu opiekę cła, tu zniesiono pańszczyznę. Zupełnie to samo:tujaktamzdjęto rolnictwu pasek dziecięcy, postawiono na własne nogi i kazano mu własnych sił próbować.
Jakżeż odmiennie wzięto się do tegotu— atam— !
Tamzrozumiano odrazu, ze po zniesieniu ustaw zbożowych (1846), w obec na ścież otworzonej konkurencyi zboża zamorskiego, — przedewszystkiem trzeba podnieść produkcyę krajową, a przeto zapomódz krajowe rolnictwo. Cztery też główne, najpilniejsze ku temu parlament uznał i zarządził środki:a) Drenowanie mokrych pól, — (a taką jest połowa ziemi w Anglii;b)Urządzenia prawodawcze ułatwiające właścicielom ziemi zaciąganie pożyczki na potrzebne w rolnictwie ulepszenia;c) Upowszechnienie tanich machin i narzędzi i użycie pary do posług w gospodarstwie rolniczém; — a wreszcied)wyzwolenie własności ziemi od wszelkich ścieśnień prawa rozporządzalności i od stosunków nieprzyjaznych wolnemu rozwojowi rolniczego przemysłu. — Inżynierowie rozesłani po kraju z urzędu — zbadali i przedłożyli plan drenowania wszelkiej mokrej w państwie ziemi. Wydatki na to potrzebne obliczono na 110 milionów funtów szterlingów, a na rozpoczęcie tej bardzo tam potrzebnej melioracyi rolniczej wyznaczył parlament zwrotnej zaliczki 4 miliony (40 milionów guld. austr.) — Ustawa z 28 lipca 1849 regulująca rozporządzalność własnością ziemi, podniosła znacznie dobrobyt nawet w ubogiej Irlandyi — a jak rolnicy tam korzystać umieli z ułatwienia im pożyczek na ulepszenia gospodarcze, zapiszemy dla przykładu, że obok upowszechnienia machin i narzędzi — w latach 1852 i 1853 dzierżawcyangielscynie licząc innych pognojów — na samo Guanoperuańskie wydali 5,160.000 funtów szterlingów! (przeszło 200 milionów złotych polskich!)
Tak uzbrojeni mogli stawić czoło niepowodzeniom chwilowym; — głód też 1854 roku zastał ich przygotowanych i była to plaga na kieszenie, — ale nie na życie! Po takiem to zerwaniu się na odparcie złej doli, pogodnem już okiem poglądać może w przyszłość ta Anglia, która poprzednio pomimo ochrony celniczej w 20 latach 1836 — 1855 miała 12 lat ciężkiego nieurodzaju, — a z tych siedm lat głodu!
W tym samym czasie i w podobnie krytycznem dla rolnictwa przejścia cóż uczyniono u nas — dla nas? —
Włościan usamowolnionych żadna poczciwa dusza nie wzięła za rękę i nie przewiodła przez śliską kładkę ponad przepaścią „wolności próżnowania”, — jedynej jaką im dano, bo rozumnego użycia danej wolności nie nauczono!
Z niedobrej wypuszczeni szkoły, ani wartości czasu cenić nie przywykli, ani wartości dobrych wsąsiedztwiestosunków. — Bez pracy i bez miłości — wyzwoleni nie tylko nie doszli do dobrego bytu, ale przeciwnie,żyjąc z dnia na dzień, łatwo stają się pastwą złej doli. Brak miłości, nadto brak zaufania do braci wyziębił im serca i nie dopuścił stanąć samodzielnie, ale niestety wydając ich na wpływy niecne, czynił ich dotąd zawszezłej wolicelemlubnarzędziem.
Ztądto dziwny, niepojęty objaw, że zbawiennazmiana w ekonomice ziemiańskiej nie przyniosła dotąd zbawiennych owoców.
Nie chcemy dalej rozglądać strony moralnej, duchowej; — niech włodarze ducha ludu Bogu zdają sprawę z swojego na tej niwie włodarstwa. Tu kilka słów o stronie materyalnej, gospodarczej.
Długo czekano na indemnizacyę za zniesioną pańszczyznę; — nim ją wydano — lichwa strawiła siły ziemian. Nie mogli bowiem ociągać się z wprowadzeniem nieodzownych w tej zmianie urządzeń. Reforma wymagała na razie znacznych wydatków: Ręce darme trzeba było bez zwłoki zastąpić najmem, — darmy zaciąg kupionym,— obszar usilnością, — rutynę nauką!
Pożyczek na te konieczne nakłady nie tylko nie ułatwiono, ale nawet odbiór przyznanej indemnizacyi utrudniono kosztownemi a mitrężnemi hipotecznemi restrykcyami, już przeto nie potrzebnemi, że ubytek pańszczyzny nieuszczuplił przecie, a mógł nawet podnieść wartość ziemi, — gdyby w tak stanowczej chwili nie ogołocono ziemian z zasobów, ale owszem ułatwiono im kredyt.
To istne sekwestrowanie indemnizacyi na spłacanie dawnych długów uważamy za jeden z głównych powodów zubożenia ziemian i upadku gospodarstwa rolniczego w kraju naszym.
Jeśli już chciano koniecznie ograniczyć prawo rozporządzania tą własnością, toćby o dobrych chęciach rządu dla dobrobytu kraju lepiej było świadczyło rozporządzenie, iż nie wolno indemnizacyiużyć na żaden inny cel, tylko wyłącznie na urządzenie i zapomożenie gospodarstwa. Rozporządzenie takie byłoby i wierzycielom polepszyło hipotekę, i nie obraziło uczucia słuszności. Zajęcie indemnizacyi na spłatę długów w dziwnej też było sprzeczności z dawnem, mądrem w prawach austryackich zastrzeżeniem, które nie pozwala grabić rolnikowi zadłużonemu ani bydła roboczego, ani narzędzi rolniczych.
Zapomniano zupełnie, że indemnizacya za zniesioną pańszczyznę była wszakże właśnie reprezentantem i ekwiwalentem narzędzi, bydła roboczego i ręcznej pracy, słowem środków do prowadzenia gospodarstwa rolniczego nie zbędnie potrzebnych, — a przecież je grabić dozwolono!
Na domiar upadku rolnictwa, — podatki już wojnami zmnożone, podniesiono niepomiernie obowiązkiem spłacania indemnizacyi z funduszów kraju — gdy wszakże ustawa kwietniowa 1846 roku spłatę onejze skarbu państwaprzyrzekała!
Dodajmy do tego, że orzeczone już 1848 roku zniesienie służebnictw i zgubnych dla rozwoju rolnictwa stosunków wspólnej używalności, — od lat niemal dwudziestu dotąd nie załatwione, dziś jeszcze jest ropiącą kością niezgody między dworem a chatą, — zawadą w postępie gospodarstwa, i mgłą zaciemniającą pojęcie prawa własności!
Pominiemy już, że w Anglii w skutkuzmiany ustawzbożowych, spotęgowano rozwójprzemysłu i handlu; — bo my dotąd niechcemy zrozumieć,że te dwa czynniki pomyślności kraju, to nie odrębne od rolnictwa, — nie obce mu ciała; — że owszem to jakoby palce u jednej i tej samej ręki. Każdy palec pojedynczy może mieć swoje osobne szczególne zalety, — jeden przydatniejszy do tego, drugi do owego: —ale chléb musisz brać wszystkiemi!
Jest też i w temboża myśl, że do rozkazu wyciągamyjeden palec, do zgody zaś, do bratania się podajemydłoń całą!
Więcej też dobra ludzkościprzysporzyłobraterstwo i miłość, niż jej narzucono pychą i rozkazem!
Może kiedyś i u nas przyjdzie do równouprawnienia tych trzech czynników dobrobytu kraju — w pojęciach naszych, w obyczajach naszych.
Dziś niestety zamiast się łączyć — boczą od siebie, — zamiast się wspierać wyzyskują się wzajem — i upadają osobno.
Anglia biorąc pożyczkę na zamorskie zboże, daje rękojmię na dymie z kominów fabrycznych dumnie kłębiącym w obłoki, — my damy ją chyba na dymie bijącym z kominów kuchni naszych, — na dymie ścielącym się pod strzechą kurnych chatek naszych!
I otóż różnica naszej biédy od biédy — na Zachodzie. Ale nie jedyna: Tam biedny bywa tylko wyrobnik przerwą ruchu handlowego pozbawiony zarobku, — u nas przeciwnie wyrobnikowi nigdy zarobku nie braknie! — Tam głodni wołają:Pracy; — my wołamy:Rąk do pracy!— Tamrękom brak zajęciaczasem, — u nas rąk zawsze nie staje.
To druga, to wielka różnica.
Tam ziemia uboga, ciągłej wymaga i drogiej podniety, — nam dobry Bóg nie poskąpił szczodrości swej darów, a nie poskąpił ani ziemi, ani ludziom — a my biedni przecie!
To trzecia, to bardzo zasmucająca różnica!
Czemuż tak? — kiedy są wszystkie warunki u nas, by ludzie żyli dostatnio?
Otóż tu źródło naszej niedoli, — tu rada potrzebna.
Pomoc danaludziomzaradzi tylko chwilowej potrzebie, ale nie zażegna licha. U nas ludzie nie powinni cierpieć niedostatku, — a że przecie cierpią i tak często, tak dotkliwie cierpią a niepodobna przypuścić, iżby rozmyślnie na nędzę się narażali: widać przeto, że indziej — nie w nich źródło złego bije.
Nie wnikający głębiej w rozpoznanie biedy — radzi ją zbywają lekkomyślnym sądem, że lud u nas nie pracowity, a i w tym sądzie widzą wedle słów pisma świętego:źdźbło w oku bliźniego, a belki niewidzą w oku swojem!
Rozpoznawszy stan sprawy, powinnibyśmy nieobwiniając się wzajem, zawołać raczej: Cóż dziw, że opuszczonym i zawiedzionym w owocach pracy, opadły ręce? że z upadkuwszystkichwyrodziło się niemęzkie narzekanie, z próżnych wysileń zniechęcenie, z zawodu zwątpienie a rozpacz z niemocy?
Do zwątpienia przyczynia się równie powszechne jak błędne a zgubne mniemanie, żekraj nasz ubogi. Z żalem słyszymy, że głos taki obija się nawet o ściany izby sejmowej; kiedy przeciwnie zbawić nas może tylko silna wiara wzamożność kraju, — i oględne, ale śmiałe odwołanie się do tej zamożności!
U nas źródłem złego jest ubóstwogospodarstwakrajowego — nie ubóstwo kraju.
U nas kraj bogaty — ale biedne gospodarstwo — i nie rolne tylko: — biedne domowe, rolne, rękodzielne, handlowe; — biedne i społeczne! Te tedy zasilmy, a usuniemy powód nędzy ludzi!
Niezbadane są wyroki niebios!
Po raz pierwszy od upadku kraju,na prawdęwolno radzić nam o sobie — a rząd, co dotąd jak zrzędna piastunka, tak twardo na pasku nas wodził, i nie już działać, ale myśleć nambronił, — dziś po raz pierwszy myśleć o sobie namkaże!
Może to nie przypadek, — może palec boży, że właśnie gdy nam w sprawach kraju po raz pierwszy „wolne dano pole”, — ponure widmo głodu jawi się pierwsze w izbie sejmowej i — o pomoc woła! Zważcie posłowie to wielkie zadanie!
Gdyby tylko bieda chwilowa dobodła gnuśnym, nieopatrznym; — gdyby to tylko szło o uciszenie tłuszczy próżniaczej — jak się indziej wydarza nie rzadko; — nie godziłoby się mącić wam natrętnemi radami swobody umysłu tyle wam potrzebnej; — tradycyjna u nas serdeczność i hojność natchnęłaby was do wyznaczenia głodnym zasiłku — i pracowalibyście dalej spokojnie „dziennym porządkiem!”
Ale gdy tak nie jest, gdy niedostatek jest powszechny, — gdy zwątpienie właśnie najpracowitszychowłada, — nie ograniczajcie pomocy na zapomodze uchwalonej „dla ludzi,” — ale ratujciewarsztaty ich pracy; zapomóżcie gospodarstwo krajowe i do trzech milionów na zaradę chwilowej niedoli, — uchwalcie siedm na zapomogę rolnictwu i przemysłowi, a dwa na ułatwienie komunikacyj lądowych i wodnych!
Nie łudzimy się bynajmniej, jakoby proponowana przez nas pożyczka 12 milionów wystarczyć mogła na zupełne pokrycie niedoboru w możliwem zmnożeniu produkcyi kraju; — owszem z góry przekonani jesteśmy, że nie wystarczy. Cyfrę tę podała nam liczba obecnych dochodów kraju; — na przedstawianie tej cyfry wpłynął tedy wzgląd przeważny, że tyle możemy zaciągnąć długu nie przeciążając kraju. Uciążliwość pożyczki wszelkiej zależy nie od wysokości sumy pożyczonej, lecz od jej użycia. Użyta na spożycie staje się powodem upadku dłużnika; — użyta na produkcyę będzie rosą ożywiającą roślinność i wróci się plonem wierzycielowi a zbogaci dłużnika!
Dla tego to zalecaliśmy ostrożność z pożyczką, żeby jej nie wydać w pierwszem uniesieniu szlachetnego współczucia na cele chwilowe, ale oszczędzić na zasadne o ile można zatkanie źródeł, zkąd coraz szerszym, coraz groźniejszym nawałem zalewa nas nędza — coraz częściej jawiąca się głodem!
W rolnictwie nam się z Anglią nie równać — skromniejsze też u nas wymogi. Drenowanie u nas na zachodzie kraju i na garbach kredowych wziemi bełzkiej bardzo potrzebne[*]; — narzędzi lepszych do uprawy roli, machin do wypełnienia niedostatku rąk, wielki nam niedobór.
Sprawienie dobrego narzędzia, zdobycie się na jakąś machinę ułatwiającą pracę rolniczą, zawsze jeszcze uważamy za pewien rodzaj zbytku, nie potrzebnej parady, a często za niedorzeczne nowatorstwo, za ślepe naśladowanie zagranicznych wymysłów — i lubią wykrzykiwać rutyniści, że ojcowie nasi bez tych wymysłów gospodarując, więcej miewali zboża i większa była zamożność w kraju.
Nie podobna tu rozwodzić się nad rozlicznemi powodami upadku zamożności ziemian, ale niepodobna nie zarzucić takim wykrzykiwaniom, że mylnie pojmują stosunek skutku a przyczyny. Sądzą jak rabuliści:post hoc, ergo propter hoc: — urodziło się po złych narzędziach, więc dla tego się urodziło!
Niech im wystarczy na razie uwaga, że cokolwiekbądż upadek rolnictwa spowodowało, właśnie też dlatego, że upadek ten jest oczywistym, — ratować się trzeba odmiennemi, silniejszemi środkami.